Pożegnanie, powrót i siła miłości. Cmentarz Centralny w Szczecinie

Odrestaurowany nagrobek rodziny Riess. Zdjęcie: © Artur Helbig

W lipcu 1940 roku szczecińska rodzina Riess wraz z czterema synami spędzała wakacje w Ahlbeck nad Bałtykiem. Fotograf zrobił tam zdjęcie dzieciom – miał to być prezent urodzinowy dla ojca, Waltera Riessa. Jednak ten poważnie zachorował, wrócił wcześniej do Szczecina i zmarł na cztery dni przed swoimi 44. Urodzinami. Zdjęcia nie zdążył już zobaczyć. Jego żona Erna Riess postanowiła zatem zlecić wykonanie rzeźby, która miała być repliką zdjęcia. Rzeźbę tę umieściła potem na pomniku nagrobnym Waltera – jako znak miłości i bólu.[1] Ale po 1945 roku ktoś porozbijał głowy chłopców wieńczące rzeźbę. Podobny los spotkał wtedy wiele niemieckich nagrobków. Pamięć o nazistowskich zbrodniach była jeszcze bardzo żywa. Jednak już od kilkudziesięciu lat głowy chłopców na pomniku znów są całe – także i tym razem zadziałała miłość. Ale o tym za chwilę.

Haupttor des Zentralfriedhofs. Zdjęcie: © Brygida Helbig
Nasza grupa przed bramą główną na Cmentarzu Centralnym
Zdjęcie: © Brygida Helbig

Ta historia, o której opowiedział mi mój brat Artur, przenosi nas na Cmentarz Centralny w Szczecinie (dawniej Hauptfriedhof), który wkrótce oficjalnie ma zyskać status „pomnika historii”. Nastrój mam nieco melancholijny. Wkrótce kończy się mój czas jako pisarki miejskiej. Póki co nadal cieszy mnie październik, mój ulubiony miesiąc. W tym tętniącym życiem mieście trudno o lepsze miejsce na październikową zadumę niż Cmentarz Centralny, położony przy ulicy o poetycko brzmiącej nazwie Ku Słońcu. Tak więc w ostatnią niedzielę, przy pięknej słonecznej pogodzie, wzięłam udział w spacerze z przewodnikiem po tym największym w Polsce i jednym z największych w Europie (zaraz po Hamburgu i Wiedniu) cmentarzu, o powierzchni ok. 172 hektarów. Punktualnie o godzinie 13 wyruszyliśmy spod zabytkowej, wybudowanej w stylu neoromańskim okazałej bramy głównej[2] (Pierwsza brama), gdzie czekali już na nas przewodnicy –Joanna Olszowska i Michał Kowgier ze Stowarzyszenia na Rzecz Cmentarza Centralnego, działającego już od ponad 20 lat.

Am Haupttor des Zentralfriedhofs mit unseren Stadtführern Joanna Olszowska und Michał Kowgier. Zdjęcie: © Basia Olszewska
Nasi przewodnicy: Joanna Olszowska i Michał Kowgier
Zdjęcie: © Basia Olszewska

Dla mnie ten cmentarz miał zawsze szczególne znaczenie. Spoczywają tu dwa pokolenia moich przodków. Ponieważ przez jakiś czas mieszkałam „tuż za rogiem”, przy drugiej bramie, w młodości odbywałam tu długie, romantyczne spacery, czytałam książki i cieszyłam się pięknem przyrody. Tutaj po raz pierwszy uczestniczyłam w pogrzebach, które głęboko zapadły mi w pamięć. Wiedziałam naturalnie, że cmentarz skrywa tajemnice, np. stare niemieckie nagrobki. W moich czasach wielu z nich zupełnie nie było widać, co najwyżej przy tak zwanej trzeciej bramie, po zachodniej stronie, pośród dziko rosnącej bujnej zieleni, przeciętej dwoma strumieniami (dobre miejsce na pierwszy pocałunek…).

Tematem przewodnim naszego spaceru są miejsca spoczynku postaci szczególnie zasłużonych dla Szczecina (tak z czasów niemieckich jak i polskich). Chcemy zobaczyć ich nagrobki, o których konserwację dba Stowarzyszenie. Jest nas około trzydziestu osób, widzę wiele znajomych twarzy. Jest i Basia Olszewska, która robi świetne zdjęcia i pisze relacje z wielu szczecińskich eventów. Z zaciekawieniem słuchamy opowieści naszych pełnych pasji przewodników.

Der Grabstein des Architekten Wilhelm Meyer-Schwartau und seiner Familie. Zdjęcie: © Brygida Helbig
Nagrobek architekta Wilhelma Meyera-Schwartau i jego rodziny
Zdjęcie: © Brygida Helbig

Cmentarz, będący dziełem szczecińskiego architekta Wilhelma Meyera-Schwartau, a także uznanego ogrodnika i późniejszego pierwszego dyrektora cmentarza Georga Hanniga, otwarto 6 grudnia 1901 roku. Duże wrażenie robi na mnie staranność, z jaką go zaprojektowano – jako malowniczy park z symetrycznie biegnącymi kolistymi alejami, tworzącymi sieć okręgów, z niezwykle efektowną osią główną, miejscami do odpoczynku oraz całym bogactwem różnorodnych drzew, krzewów i rzadkich roślin. Wilhelm Meyer-Schwartau to architekt znany wszystkim miłośnikom Szczecina (zaprojektował m.in. układ dzisiejszych Wałów Chrobrego, czyli niem. Hakenterasse), był głównym projektantem zbudowanej w stylu neoromańskim kaplicy cmentarnej i obsadzonej platanami monumentalnej alei prowadzącej od bramy głównej do kaplicy (Aleja Okólna).[3] Zniszczony nagrobek architekta, na którym umieszczono niewielką płaskorzeźbę przedstawiającą motyla (Schwartau kochał motyle), został przed laty przypadkowo znaleziony w kilku częściach (przy okazji poszukiwań skradzionych damskich torebek, jak z uśmiechem opowiada nam pani Joanna) i odrestaurowany.[4]  

Der Grabstein von Hermann Haken, Oberbürgermeister von Stettin von 1877 bis 1907, und seiner Frau Johanna. Zdjęcie: © Brygida Helbig
Pomnik nagrobny Hermanna Hakena, nadburmistrza Szczecina w latach 1877 – 1907 i jego żony Johanny
Zdjęcie: © Brygida Helbig

W wyróżniającym się miejscu pochowano bodaj najbardziej znanego burmistrza Szczecina (urząd sprawował w latach 1877-1907), Hermanna Hakena. Jego pomnik nagrobny, odnaleziony przez Macieja Słomińskiego, wieloletniego przewodniczącego i założyciela Stowarzyszenia, nie stoi już jednak w miejscu pierwotnego spoczynku, a w lapidarium, obok wielu innych niemieckich nagrobków lub ich fragmentów (np. kolumnady).[5] Zaprojektowany przez Ludwiga Manzla upamiętnia nie tylko zasłużonego burmistrza, lecz także jego żonę Johannę. Oryginalne popiersia małżonków na pomniku uległy wprawdzie zniszczeniu, ale artystka Monika Szpener (nie wiedząc, jak mogła wyglądać Johanna) wykonała wspaniałe ich kopie. Rzeźby lśnią dziś pięknie w słońcu, co jednak utrudnia fotografowanie.

Lapidarium (w tle grób Hermanna und Johanny Haken)
Zdjęcie: © Brygida Helbig
Der Grabstein der Familie Hindrischedt-Ziegler. Zdjęcie: © Brygida Helbig
Pomnik rodziny Hindrischedt-Ziegler
Zdjęcie: © Brygida Helbig

Malowniczo położone miejsce, na którym od 2006 roku znajduje się lapidarium, przed II wojną światową było „gajem urnowym” (obecnie odrestaurowanym przez Stowarzyszenie). Odtworzono tutaj m.in. „grzybek”, czyli okrągły daszek z ławką, miejsce odpoczynku i kontemplacji. Zrekonstruowano też mostek. Piękno tego miejsca miało kiedyś zapewne skłonić mieszkańców Szczecina do akceptacji pochówków urnowych. W lapidarium, które jest częścią tzw. „traktu historycznego” (jest także trakt botaniczny), znajdziemy między innymi imponujący modernistyczny nagrobek Gertrud Ziegen-Rücker w formie stylizowanych liter tworzących płytę nagrobną – naprawdę wyjątkowy! Poruszając się tym szlakiem można także zobaczyć nagrobek Bernharda Stoewera (szczecińskiego przemysłowca, którego firma produkowała m.in. samochody)[6], pomnik rodziny Hentschel, nagrobek rodziny Hindrisched-Ziegler i inne. Są też oczywiście nagrobki znanych Polek i Polaków, np. wielkiej divy przedwojennego kina Stanisławy Engelówny, czy pisarza Ryszarda Liskowackiego…

Grabstein von Gertrud Ziegenrücker. Zdjęcie: © Brygida Helbig
Modernistyczny grób Gertrud Ziegenrücker
Zdjęcie: © Brygida Helbig

Dzisiaj odwiedzimy jeszcze wiele innych grobów pisarzy, pisarek (takich jak Monika Szwaja, Jan Papuga, Helena Raszka, Franciszek Gil) i artystów (jak Emmanuel Messer, Łukasz Niewisiewicz), ale także naukowców, sportowców, nauczycieli i pionierów miasta. Niektórzy z nich spoczywają w Alei Zasłużonych.

Die Allee der Verdienten (Aleja Zasłużonych). Zdjęcie: © Brygida Helbig
Aleja Zasłużonych
Zdjęcie: © Brygida Helbig

Aleja ma kształt ronda z fontanną pośrodku, niestety w fontannie nie ma wody. Pan Michał przestrzega nas, by nie ulegać pokusie nazywania tego miejsca „Aleją Komunistów”, jak robią to niektórzy. Owszem, być może spoczywa tu ten czy inny komunista, ale przede wszystkim są to ludzie, którzy odbudowali Szczecin po wojnie, angażowali się na rzecz edukacji, jak założycielka i pierwsza dyrektorka Liceum nr 1 Janina Szczerska, rzeźbiarze, muzycy… Spoczywają tu również kapitan żeglugi wielkiej Konstanty Maciejewicz, którego imieniem nazwano moją szkołę podstawową, oraz tworzący w jidysz szczeciński poeta Eliasz Rajzman. Podobno jednak najczęściej odwiedzane jest miejsce spoczynku Floriana Krygiera, legendarnego trenera piłkarskiego Pogoni Szczecin.[7] Choć zdaje się, że niemal równie często odwiedzany jest (położony przy innej alei) grób dyrygenta Jana Szyrockiego, założyciela słynnego chóru Politechniki Szczecińskiej. Co roku na Wszystkich Świętych przychodzą tu jego byli chórzyści i śpiewają dla swego dyrygenta.

Niedaleko tej alejki znajduje się coś szczególnie cennego, nawet jeśli nie jest to oryginał – a mianowicie ekspresjonistyczna rzeźba nagrobna Ernsta Barlacha „Matka Ziemia”, przedstawiająca siedzącą starszą kobietę z rozpostartymi ramionami.[8] Oryginał znajduje się od 1967 roku w Muzeum Barlacha w Güstrow, po tym jak współtwórca tego muzeum, pan Bernhard Blaschke, odkrył zapomnianą rzeźbę na cmentarzu, a rządy NRD i Polski uzgodniły jej przekazanie. W latach 2010-2011 szczecińska rzeźbiarka Monika Szpener wykonała kopię pomnika i tak oto „Matka Ziemia” stoi dziś na honorowym, eksponowanym miejscu.[9]

Die Skulptur „Mutter Erde“ von Ernst Barlach (Nachbildung von Monika Szpener). Zdjęcie: © Brygida Helbig
Rzeźba nagrobna „Matka Ziemia“ autorstwa Ernsta Barlacha (Kopia wykonana przez Monikę Szpener)
Zdjęcie: © Brygida Helbig

Dawno już straciłam orientację i nie potrafię dokładnie powiedzieć, gdzie rosną „Drzewka pamięci”, upamiętniające osoby, które zasłużyły się dla Szczecina, ale nie spoczywają na tym cmentarzu. „Drzewka pamięci” to inicjatywa szczecińskiego fotografa i aktywisty Andrzeja Łazowskiego oraz Stowarzyszenia Czas-Przestrzeń-Tożsamość.[10]

Ten spacer chyba nigdy się nie skończy, jesteśmy zmęczeni, ale trzymamy się dzielnie. Tylko mój wykończony robieniem zdjęć telefon w końcu wyzionął ducha. A przecież nie widzieliśmy jeszcze wszystkiego, np. pomnika żołnierzy niemieckich poległych podczas I wojny światowej. Udaje nam się za to obejrzeć Pomnik Braterstwa Broni[11] poświęcony poległym żołnierzom radzieckim i polskim – w postaci dwóch ogromnych skrzydeł husarskich układających się w literę V, znak zwycięstwa. Pomnik zaprojektował Stanisław Lewiński, jeden z najbardziej znanych szczecińskich rzeźbiarzy. Jakiś czas temu pojawiły się głosy sprzeciwu wobec tego pomnika (natury politycznej), ostatecznie jednak rzeźba pozostała na swoim miejscu.

Przy drugiej bramie cmentarza oglądamy jeszcze pomnik poświęcony ofiarom szczecińskiego grudnia 1970 roku. Nasz przewodnik podkreśla rolę, jaką Szczecin odegrał w tych antykomunistycznych protestach robotniczych i pokazuje nam groby młodych ludzi, którzy wtedy zginęli. Szkoda, że w kontekście tych wydarzeń przeważnie wspomina się tylko o Gdańsku…

Am Denkmal für die Sibirien-Verbannten (mit der Tafel für meinen Urgroßvater Wincenty Downar). Zdjęcie: © Artur Helbig
Przy Pomniku Pamięci Sybiraków (tabliczka poświęcona pamięci mojego pradziadka Wincentego Downara).
Zdjęcie: © Artur Helbig

Po czterech godzinach nasze zwiedzanie o dziwo dobiega końca. Razem z Basią i naszymi przewodnikami wracam najkrótszą drogą do pierwszej bramy, gdzie zaparkowałam samochód. Mijamy pomnik Sybiraków z pamiątkowymi tabliczkami poświęconymi zmarłym na zesłaniu. Jest wśród nich tabliczka dla mojego pradziadka Wincentego Downara. W pobliżu tego miejsca w 1990 roku stanął Krzyż Katyński autorstwa Jakuba Lewińskiego, poświęcony pamięci tysięcy polskich oficerów zamordowanych przez Sowietów w 1940 roku.[12]

Chyba muszę przyjechać tu wkrótce jeszcze raz. Nie zdążyłam dokładnie zwiedzić zachodniej części cmentarza, z istniejącym od 1962 roku Cmentarzem Żydowskim – jest tam ok. 200 nagrobków z inskrypcjami w języku hebrajskim, w jidysz, po polsku i po niemiecku.[13]

Am Grabstein von Johannes Quistorp. Zdjęcie: privat
Przy grobie Johannesa Quistorpa
Zdjęcie: privat

Za to tydzień później stoję w miejscu spoczynku Johannesa Quistorpa i jego rodziny, już nie na Cmentarzu Centralnym, a przy ulicy Wawrzyniaka, przy dawnym „Haus Bethanien” – szpitalu i placówce opiekuńczej, której Quistorp był założycielem i fundatorem. Niełatwo znaleźć ten cmentarzyk – ukryty za kilkoma budynkami, będącymi niegdyś częścią całego kompleksu. W jednym z nich natrafiam (a to ciekawe!) na kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Za nimi skrywa się mały cmentarz, który wśród kolorowych jesiennych liści wydaje się niemal przytulny. Na początku lat 60. cmentarz ten właściwie zniknął, jednak w ostatnich latach dzięki działaniom stowarzyszenia Denkmal Pomorze.[14] udało się odnaleźć lub zrekonstruować stare nagrobki. Miejsce spoczynku filantropa emanuje spokojem.

Cmentarz przy dawnym „Haus Bethanien“ (po lewej stronie grób Minny Quistorp, po prawej Johannesa Quistorpa)
Zdjęcie: © Brygida Helbig
Grabstein der Familie Riess. Zdjęcie: © Artur Helbig
Grób rodziny Riess
Zdjęcie: © Artur Helbig

A jaka była dalsza historia nagrobka z rzeźbą czterech chłopców? W 1973 roku Ernie Riess udało się wraz z wycieczką autokarową przyjechać z Lubeki do Szczecina. Dzięki swej determinacji, sile perswazji, ale i „walucie” przekonała właściciela warsztatu kamieniarskiego (za pośrednictwem jego żony), by za 2000 marek zachodnich odtworzył zniszczone głowy chłopców na pomniku. Latem 1975 roku odrestaurowany nagrobek stanął na swoim pierwotnym miejscu. A w 1995 roku Erna Riess spoczęła na cmentarzu obok męża. Tak jak tego pragnęła.[15] Oto szczecińska opowieść o sile miłości…

Powoli zbliżam się do końca mojej opowieści. Za chwilę Wszystkich Świętych, jedno z największych polskich świąt – w tym dniu na pewno spotkamy się na cmentarzu.


[1] Rzeźbę z wapienia muszlowego w 1941 roku wykonał Walter Müller (dyrektor szczecińskiej Kunstgewerbeschule czyli Szkoły Rzemiosł Artystycznych). Obecnie nagrobek znajduje się pomiędzy kwaterami 63 i 64 a.

[2] Bramę główną Cmentarza zbudowano w latach 1900-1904 według projektu architekta Wilhelma Meyera-Schwartau. W 1941 r. trójskrzydłowa brama uległa zniszczeniu w wyniku nalotu bombowego. Odbudowano ją w latach 1959-1963.

[3] W tej kaplicy w 2022 r. po raz ostatni pożegnano z honorami wojskowymi mojego tatę Romana Helbiga. który po zakończeniu drugiej wojny światowej jako dowódca saperów rozminowywał Ziemie Zachodnie.

[4] Nagrobek upamiętnia także jego żonę wraz z dwoma synami oraz brata. Stoi wśród zieleni przy kwaterze 44c.  

[5] Od mojej mamy wiem, że jest jeszcze drugie, nowsze lapidarium, w którym zachowano nagrobki mieszkańców przedwojennego Szczecina zmarłych w latach 1941 – 1944. Znajduje się w zachodniej części cmentarza, po lewej stronie od wejścia od ulicy Dworskiej. Lapidarium powstało niedawno, bo w 2024 roku.

[6] Można je podziwiać w Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie.

[7] Spoczywa tu także wielu członków Związku Polaków w Niemczech „Rodło“, założonego w 1922 r. Obecnie przy Placu Zgody można obejrzeć wystawę poświęconą temu Związkowi.

[8] Możliwe, że inspiracją do takiego kształtu rzeźby była matka Barlacha, która popełniła samobójstwo w czasie, kiedy artysta pracował nad pomnikiem. Rzeźba miała być elementem rodzinnego grobowca Richarda Biesela, szczecińskiego kupca. Więcej na ten temat: www.staedtepartner-stettin.org (polski)

[9] Więcej informacji na temat wyjątkowych nagrobków na Cmentarzu Centralnym: www.szczecin.wyborcza.pl (polski)

[10]Dotychczas posadzono tutaj 51 takich drzewek. Więcej na ten temat:  www.cmentarze.szczecin.pl (polski)

[11] Spoczywa tutaj ok. 3.000 żołnierzy radzieckich i cywili a także 367 żołnierzy polskich poległych wiosną 1945 roku.

[12] Więcej informacji na ten temat na stronie: www.bpb.de (niemiecki)

[13] Do kwatery żydowskiej na Cmentarzu Centralnym dojdziemy idąc od bramy nr 5 (kwatera nr 62). Więcej informacji na ten temat: www.sztetl.org.pl (polski)

[14] Między innymi dzięki Dorocie Pundyk, pasjonatce i znawczyni J. Quistorpa i Sabinie Wacławczyk. Więcej informacji znajdziemy na blogu Ewy Marii Slaskiej: www.ewamaria.blog (Wpis Eli Kargol, polnisch)

 [15] Tę niezwykła historię odkryła i zgłębiła w 2005 roku Alicja Witkowska, członkini stowarzyszenia „Nasze Wycieczki”.
Więcej o tym na stronie: www.sedina.pl (polski), www.www.naszewycieczki.pl (polski) oraz www.wiadomosci.szczecin.eu (niemiecki)

2 komentarze do “Pożegnanie, powrót i siła miłości. Cmentarz Centralny w Szczecinie”

  1. Witam Pani Brygido.
    Pięknie jest na cmentarzu w słoneczny listopadowy dzień.
    Czułem się jak wewnątrz obrazu Paula Gauguin gdy słońce roztapiało farby na obrazie.
    Pięknie było.
    A częste odwiedziny na grobie Floriana Krygiera to efekt gry Pogoni.
    Wściekli kibice przychodzą z reklamacją.
    Serdeczne pozdrowienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *