Kamienica w lesie – skarby pewnej szczecińskiej księgarni przy Pocztowej 19

Coraz głębiej zanurzam się w historię miasta. Z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej czuję się jego częścią. Staram się już tak nie pędzić załatwiając kolejną sprawę, próbuję przystanąć, zatrzymać się. Zanurzyć w miasto. A wtedy dzieje się coś dziwnego. Widzę rzeczy, których tak naprawdę nigdy nie widziałam, chociaż je widziałam. Widzę ludzi, których tak naprawdę nigdy nie poznałam, chociaż ich poznałam. Próbuję zobaczyć wszystko od nowa, jakbym urodziła się dopiero wczoraj. „Wszystko lśni jak nowe”, jak śpiewał kiedyś berliński hiphopowiec Peter Fox.

W tym tygodniu nie po raz pierwszy, ale jak gdyby po raz pierwszy byłam w jednym z najbardziej czarujących miejsc w Szczecinie. Użyłabym może nawet słowa „magicznym”, gdyby nie było aż tak oklepane.

Czytaj dalej „Kamienica w lesie – skarby pewnej szczecińskiej księgarni przy Pocztowej 19”

Miejsca urodzenia, uczucia, kwestie czasu

Ten niewielki, osobliwy budynek potocznie nazywano „Grzybkiem”, a to z powodu jego kształtu. Stał przy ruchliwym wielkomiejskim skrzyżowaniu Alei Niepodległości 1 i ulicy Stefana Wyszyńskiego 2. Wciąż lubię tędy przechodzić, energicznie i zdecydowanie, jako że piesi nie mogą się tu zbytnio ociągać. Pod „Grzybkiem” zawsze umawiali się zakochani i znajomi, podobnie jak w Berlinie przy zegarze światowym na Alexanderplatz. I ja się tam umawiałam, zdaje się, że nawet na pierwszą randkę. Nic więc dziwnego, że ogarnia mnie uczucie nostalgii, gdy tu jestem.

Czytaj dalej „Miejsca urodzenia, uczucia, kwestie czasu”

Dotarłam do Szczecina

Dotarłam do Szczecina. Przez 5 miesięcy będę pisać o tym mieście niczym kronikarz, zostałam Stadtschreiberin. Będę patrzeć na Szczecin oczami osoby postronnej, takiej stojącej nieco z boku, jednak nie obcej. Nie, tak naprawdę nie jestem tu obca. Wszak w tym mieście, położonym gdzieś na obrzeżach Polski, spędziłam pierwsze 20 lat życia. Opuściłam Szczecin pewnego ciemnego poranka, 1 listopada 1983 roku, niemal natychmiast po tym, jak przestał obowiązywać wprowadzony przez Jaruzelskiego stan wojenny. Byłam wtedy studentką drugiego roku polonistyki na ówczesnej Wyższej Szkole Pedagogicznej i pełna młodzieńczej fantazji i odwagi, wyjechałam do Niemiec.

Czytaj dalej „Dotarłam do Szczecina”